Tak zacni dwaj starcowie w niezgodnej rozterce

Każdy w inną krainę ciągnął moje serce:

W krainie herbów jakoś i zimno, i ciemno;

Inszy świat definitor rozjaśniał przede mną,

Tam dla duszy przestronniej i sercu weselej.

Ojciec to zauważał — więc jednej niedzieli

Na mszę przyjechał wózkiem i oświadczył żywo,

Że mię oddać do szkoły zebrał już grosiwo

I syna wraz zabierze. — Ja w płacz — nic nie służy67:

Już wybiła boleśna godzina podróży.