Choć tam Pan Jezus we złocie i srebrze,

Lecz strach u progu — dziad z torbą i brodą

Wyciąga rękę i śpiewając żebrze.

Od tego dziecka nie weselszy zgoła

Ujrzałem mury, gdzie klasztor i szkoła,

Kędy mnie wiedli; — z bojaźliwą trwogą

Wszedłem za ojcem za furtę klasztorną...

Na korytarzach nie było nikogo;

Przyległe cele godziną wieczorną

Grzmiały w sto głosów; znaczno, żeśmy w szkole,