Ówdzie nauki, tam śmiech i swawole.

Tedyśmy weszli do jednej z tych celi,

Tutaj ksiądz prefekt mego ojca wita,

Z miłym uśmiechem, obleczony w bieli,

Całkiem nie taki jak ów jezuita,

Co w czarnej szacie i z groźbą na twarzy

Od kilku nocy w moich snach się marzy.

Snadź, że wyczytał przestrach z mojej miny,

Bo mię pod brodę pogłaskał łaskawie,

Potem znienacka zapytał z łaciny,