W ciasnéj głowie poety osiadły kamieniem.
On po sklepieniu nieba wieszcze oko toczył,
I pół wieszczego pióra w wieszcze usta włożył,
I w wieszczym kałamarzu wieszczy nos umoczył,
I dumał, dumał, dumał, aż spać się położył.
Do ***
Z pałaców sterczących dumnie
Znijdź1, piękna, do mojej chatki,
Tylko zabierz swe manatki,
Bo hołotę2 znajdziesz u mnie.