Święte pustki wszędzie, wszędzie,

Ale nie marz nic o chlebie,

Bo kochanek wierny ciebie

Czułościami karmić będzie.

Z rana ci wianek uplotę,

Na obiad dam szmer strumyka,

Na wieczerzę śpiéw słowika,

A na noc marzenia złote.

A gdy cię dumanie czyste

W niebieskie sfery uniesie,