Gdym prosił chleba w Imię Chrystusowe.

Poszedłem daléj — przed memi oczyma,

Stanął klasztorek świętego Bernarda,

I tam do zbytku uprzejmości nié ma,

I tam mię gorzka spotkała pogarda,

Tylko mi dała ręka litościwa,

Krajankę chleba i szklanicę piwa.

Tak mię to zimne przyjęcie odstrasza,

Że w waszą furtę nie pukałem zgoła —

Tylko ukląkłem, a uprzejmość wasza,