Przerażony i niemy w modlitwie

Stał kościół ulicy Leszno.

A tu dzieci piątkami — spokojnie,

Nikt nie ciągnął nikogo z szeregu,

To sieroty — nikt stawek nie wtykał

W dłonie granatowych kolegów.

Interwencji na placu nie było,

Nikt Szmerlingowi3 w ucho nie dyszał,

Nikt zegarków w rodzinie nie zbierał

Dla spijaczonego Łotysza.