Janusz Korczak szedł prosto na przedzie

Z gołą głową — z oczami bez lęku,

Za kieszeń trzymało go dziecko,

Dwoje małych sam trzymał na ręku.

Ktoś doleciał — papier miał w dłoni,

Coś tłumaczył i wrzeszczał nerwowo,

— Pan może wrócić... jest kartka od Brandta4,

Korczak niemo potrząsnął głową.

Nawet wiele im nie tłumaczył,

Tym, co przyszli z łaską niemiecką,