o, towarzyszu, „za Warszawę!”...
Szrapnel przerwał nam nadzieje
i kres wędrówki już dobiegał...
spod Kutna wracaliśmy lasem
ja i Wiśniewski — mój kolega...
U stóp Warszawy pohańbionej,
sentymentalne roniąc łezki,
żegnaliśmy się: serwus Władek —
— serwus, trzymajmy się, Wiśniewski —
I zapomniałeś, że nas obu