Tłum milcząc padał na placu2,
Nim się w wagonie rozełkał,
Sączyli krew i łzy w piaszczysty grunt,
A „panowie” od niechcenia rzucali na trupy pudełka —
„Warum sind «Juno» rund3.”
Aż w ten dzień, gdy na uśpione sztimungiem4 miasto
Wpadli o świcie, jak hieny z porannej mgły,
Wtedy zbudziło się bydło i obnażyło kły.
Na ulicy Miłej padł pierwszy strzał,
Żandarm się zachwiał w bramie,