wieczór jest — wigilijny.

Palce twarde na cynglach,

nerwy — charty puszczone,

serce — łomot i gnanie,

oczy — kręgi czerwone —

niech zakrzykną — niech puszczą,

jak się urwą psy ludzkie,

w drganie, bicie i kłucie,

krwawą siejbę i młóckę...

Trrrr... telefon i sygnał,