jak ostrza w pierś nocy utkwione,

w warszawski wieczór milczący,

w miasto me zaciemnione...

A kiedy mam dosyć zapasu

na jutro, a może i więcej...

żegnam milczące miasto,

magicznie podnoszę ręce...

zamykam oczy i szepcę:

— Warszawo... odezwij się... czekam...

Wnet fortepiany w mieście