ale nie mam do kogo —
Biorę słuchawkę do ręki,
żałośnie chybocze się linka,
nakręcam numer znajomy,
odzywa się... zegarynka...
Przepraszam, czy mnie poznajesz?
pytam ściszonym głosem,
siódmego września przed laty,
zanim poszedłem na szosę,
Żegnając mój pokój o świcie,