pójdę w cichość — na Starym gdzieś Rynku

na całego się wtedy zabawię

i jak świnia upiję się w szynku.

I żeby nie myśleć... wpierw piwo

w gardło spieczone od krzyku,

a gdy mnie kufelek odświeży,

butelki trzy alembiku2

A kiedy mnie wóda zamroczy

i widma odegna, te z Dzikiej...

zacznę powoli smakować