zęby tylko mocno ścisnę

i powiem: że dzień przyszedł już...

serce zostawię w bloku i w miasto

jak płomień czerwienią zakwitnie nóż,

brzuchy drążyć będzie jak ciasto...

z latarń sznury zwisną jak gałęzie,

czarny owoc się będzie chybotać na strony

i tym się upiję, gdy będzie mi z latarń

na ręce kapał nie likier czerwony...

A trzeci, co przy stole siedział,