My nie damy się zdeptać i zgnieść!
Pijany, chwiejąc się — z jamy wyskoczył
Ojciec. Poszli, o pół do czwartej.
Stójże, z dołu gwizdek znajomy —
Dokąd nieszczęsny idzie — Słyszysz?
Baczność — dozorca ostrzega w bramie,
Wracaj — za wcześnie do domu!
Twój to jęk skamieniały wśród ciszy?
Za-bi-ty. Na progu — Ojciec? Nie — Kłamiesz!
Nie kłamiesz i ty, co matkę mą widzisz,