Sądy wyrażamy przy pomocy zdań mówionych lub pisanych. Nie wszystkie zdania wyrażają sądy. Niektóre zdania wyrażają rozkazy, prośby lub pytania. Te, które wyrażają sądy, nazywają się zdaniami orzekającymi lub powiedzeniami.
Powiedzenia wyrażające sądy prawdziwe nazywają się też prawdziwe, a które wyrażają sądy fałszywe nazywają się powiedzeniami fałszywymi.
Niekiedy zdania orzekające brzmią tak, jakby wyrażały sądy, ale ton ich i zachowanie się tego, który je wypowiada, świadczą, że on w głębi duszy nie myśli tak, jak mówi. Np. kiedy dzieci śpiewają: „Budujemy mosty dla pana starosty”, wcale nie myślą, żeby coś budowały naprawdę; one myślą tak na niby. Ich zdania nie wyrażają sądów, tylko supozycje1. Podobnie bywa i u dorosłych. Dlatego nie można wszystkiego, co ktoś mówi, brać za wyraz jego sądów, przekonań. W rozmowie pokaże się nieraz, że ten ktoś wyrażał tylko swoje supozycje, czyli sądy na niby. To samo może pokazać jego postępowanie.
Supozycje też, a nie sądy, wyrażają powiedzenia, w których wyrażamy swoje przypuszczenia, wątpienia i myśli cudze, do których się sami nie przyznajemy. Na przykład: „Przypuszczam, że jeszcze zdążę do pociągu”, albo: „Wątpię, czy do października skończę tę robotę”, albo: „Oskarżony twierdzi, że jest niewinny”. Kiedy przypuszczamy tylko, a nie jesteśmy pewni czegoś, wtedy nie przeżywamy sądów, tylko supozycję pewną i czujemy, że potrafilibyśmy bez wielkiej trudności przeżyć i sąd tej treści. Kiedy tylko wątpimy w coś, ale nie przeczymy, wtedy też przeżywamy supozycję i czujemy, że moglibyśmy wydać i sąd przeczący danej treści, choć go jeszcze nie wydajemy. Tak samo kiedy powtarzamy cudze zdania, nie biorąc ich na swoją odpowiedzialność, kiedy podajemy pewne zdania tylko dla przykładu, aby rozwiązać jakieś zadanie rachunkowe, ale nie myślimy, że np. jakiś chłopiec naprawdę kupił cztery bułki lub coś podobnego. Zdania wypowiadamy i wtedy, ale one nie wyrażają naszych sądów, tylko supozycje.
Powiedzenia bywają jasne i niejasne. Niejasne są wtedy, gdy zawierają wyrazy, które można rozumieć rozmaicie, albo takie, które nie wiadomo, jak należy rozumieć. Tak np. zdanie wyrwane z dłuższego opowiadania: „Zamek zapewniał mu bezpieczeństwo” musi być niejasne, jak długo nie wiemy, czy chodzi w nim o zamek u drzwi, czy o zamek murowany. To wyjaśnia dopiero treść opowiadania. Albo zdanie wyjęte z artykułu o pewnym autorze: „Autor posiada w dość wysokim stopniu to, co Francuzi nazywają esprit littéraire”. Tu zupełnie nie wiadomo, co autor posiada i w jakim stopniu. O powiedzeniach niejasnych nie można wiedzieć, czy są prawdziwe, czy fałszywe. Natomiast każde powiedzenie jasne jest albo prawdziwe, albo fałszywe. Dlatego nie należy się nigdy spierać o to, czy jest prawdą, czy nie jest prawdą pewne powiedzenie, dopóki nie wiadomo dobrze, czy ono znaczy to, czy tamto. Dlatego chcąc ocenić, czy zdanie czyjeś jest prawdziwe czy mylne, trzeba się naprzód zastanowić, czy rozumiemy każde słowo użyte w tym zdaniu, i jeśli to jest możliwe, żądać naprzód wyjaśnienia wyrazów, a potem dopiero wydawać sąd o tym, co słyszymy lub czytamy. Tak samo we własnych myślach musimy uważać na to, czy sobie przedmiot sądu przedstawiamy jasno czy tylko mętnie, mglisto, chwiejnie. Dopiero wtedy możemy sami wiedzieć, jaki właściwie sąd wydajemy i co mamy na myśli. Nieraz mętne powiedzenia wyglądają na głębokie, doniosłe prawdy i ludzie wielkie przez to ponoszą szkody.
Pojęcia naukowe
Kiedy nam zależy na tym, żeby poznać jakiegoś rodzaju rzeczy i nie narażać się na pomyłki i nieporozumienia z drugimi, kiedy o tych rzeczach mowa, staramy się określać znaczenie wyrazów, którymi się posługujemy. Tak np. ucząc się geometrii, dowiadujemy się, że kwadrat to jest figura płaska, czworoboczna, prostokątna, równoboczna, a nie co bądź graniastego, że koło to linia krzywa, płaska i zamknięta, której wszystkie punkty są jednakowo oddalone od środka, a nie, że to jest coś okrągłego. Przedtem wiązaliśmy z wyrazem „kwadrat” niejasne wyobrażenie pochodne, raz takie, raz inne, i posługując się tym wyrazem, nie mogliśmy być pewni, że ktoś drugi wiąże z tym wyrazem takie samo wyobrażenie pochodne i ten sam przedmiot ma na myśli, co i my. Jeżeli obaj rozmawiający znają określenie kwadratu podane w geometrii, mogą z sobą rozmawiać bez obawy nieporozumienia; każdy z nich wiąże teraz z wyrazem „kwadrat” takie samo przedstawienie i to samo ma na myśli, choćby w danej chwili nie miał żadnego wyobrażenia pochodnego albo je miał niewyraźne.
Przedstawienia nieobrazowe, w których dobrze wiemy, co właściwie mamy na myśli, i potrafimy, przeżywając je, zawsze to samo mieć na myśli, nazywają się pojęciami naukowymi. Ustalamy je przy pomocy jasnych określeń, zwanych definicjami. Tu przed chwilą podaliśmy definicję kwadratu i definicję koła. W nauce chemii znaleźć możemy definicję soli lub wody, w nauce gramatyki definicję podmiotu, w botanice definicję pręcików i słupków kwiatowych, procesu asymilacji2 itd.
Oczywiście, że definicja, jeżeli ma się na coś przydać, nie powinna sama zawierać tego wyrazu, który ma określać. Na przykład: „kwadrat to jest kwadratowa powierzchnia” albo: „masło to jest taka maść maślana do jedzenia i do gotowania”. Kto by naprawdę nie wiedział, jak ma rozumieć wyrazy „kwadrat” i „masło”, nie dowie się z takich określeń, jak ma te wyrazy rozumieć.
Dobra definicja daje się zawsze odwrócić w ten sposób, że w niej podmiot i orzeczenie mogą ze sobą zamieniać miejsca, a zdanie zostanie prawdziwe. Np.: „figura płaska czworoboczna, równoboczna i równokątna jest kwadratem” albo: „linia krzywa, płaska, zamknięta, której wszystkie punkty są równo oddalone od środka, jest kołem”. To są odwrócenia podanych przed chwilą definicji kwadratu i koła i są zdaniami prawdziwymi, bo podane definicje były poprawne.