Idę sennie, chwiejnie przez ulice,
Mózg mi krwawią bólu błyskawice;
Ranny wiatr żre mię jadowicie,
Szum mam w uszach, usta pełne goryczy.
Znowu wracam do domu o świcie.
Obudziło się w sercu i krzyczy
Jakieś echo, i ból mnie przenika,
I własnego brzydzę się języka,
Duch mój krwawo ogląda się i liczy
Dnie minione, a złocistych snów echo