Ciszy murowanej Gehenny2 —
Jakieś widmo gasi mdławe latarnie.
Miasto śpi w melancholii bezdennej.
Świt już, świt... Otwierają piekarnie.
Że też na myśl nie przyszło nikomu,
Aby wcześniej dziś wrócić do domu.
Ta noc czy mi ujdzie bezkarnie,
Czy nie sięgnie za zapłatę po życie?
Świt, już świt... Otwierają piekarnie.
Znowu wracam do domu o świcie,