A jej śmiech niebo otworzył nade mną.

Ciche, przesłodkie harf anielskich granie

Oplotło srebrną wstęgą moją duszę,

Poczułem szczęścia jasne zmartwychwstanie

I w serce taka weszła mi ochota,

Że rozśpiewało się jak harfa złota.

Stanęła przy mnie, cicho się zaśmiała,

A mnie się zdało, żem już wyszedł z ciała

I że na kwiatach gdzieś pod niebios progiem

Leżę i gwarzę cichą pieśnią z Bogiem,