I milkł... Nad wodą płynęły opary —
Coraz to bardziej mdlało złote słońce,
Coraz ciemniejszym stawał się gród stary...
Patrzyłem smutny... Myśli, oczów gońce,
Biegły skupione za błędnym spojrzeniem
I przystrajały rzęsy w łzy palące.
I omraczały czoło smutku tchnieniem...
Ach! bo wzrok dojrzał śmiech, szał i wesele,
Myśl się spotkała z nędzą i cierpieniem.