SPRAWA II
BARDOS
Wychodzi na wzgórek i patrzy za nimi.
Już poszli, próżno chciałbym przywieść ich do zgody,
Ale ich tak przynajmniej pomięszam, przerażę,
Że może, co zamyślam, z łatwością dokażę.
Przeciągnijmy naprzód drót przez całą drogę,
Jak się nim trąci któren, czy w rękę czy w nogę,
Uderzony iskierką ognia elektryki,
Upadnie gdyby mucha.