— Proszę być spokojnym. Nie wrócę do was, błagając o ratunek.

— I ta odpowiedź mnie właśnie niepokoi, bo to znaczy, że albo pan lekceważy zagrożenia, albo ma pan na nie jakiś inny sposób.

— Z całym szacunkiem, bracie Jorge, to wszystko moje zmartwienia.

— Moje też. Nawet jeśli grzeszę i łamię zaufanie okazane mi przez Bractwo, przemycając kogoś poza granice zielonej strefy, to jednak przysiągłem strzec bezpieczeństwa pielgrzymów wędrujących przez ziemię świętego Wojciecha. Po to przecież powołano Bractwo, żeby jak jego średniowieczny poprzednik, chroniło pielgrzymów. Nawet tych, którzy zbłądzili ze szlaku.

— Ten konkretny podróżnik płaci panu za to, żeby przestał się nim pan troszczyć.

— Ale dlatego takie ważne jest dla mnie to, żeby się upewnić, czy wie, co to znaczy. Przede wszystkim nie wiem, czy jest pan świadom, że poza zieloną strefą śmiertelnym, i to nie jest przesada, śmiertelnym zagrożeniem są zwierzęta. Warszawskie psy zdziczały i zasmakowały w ludzkim mięsie, bo tym się głównie żywiły w pierwszych miesiącach po zarazie. Teraz mają inne pożywienie, bo gdy wymarli ludzie, odrodziły się zwierzęta, do których kiedyś należały te tereny — zające, jelenie, dziki i tak dalej. W lasach odrodziły się wilki, ale w mieście nadal rządzą psy.

— Spędziłem w Warszawie pierwszy rok po zarazie. Nie musi mi pan tego wszystkiego tłumaczyć — przerwałem mu.

— OK, czyli to mamy uzgodnione: że poza zieloną strefą prawdopodobnie nie dożyje pan zachodu słońca, bo wcześniej rozszarpią pana zdziczałe psy. One atakują stadami, wie pan. To nie jest tak, że weźmie pan kija i je odpędzi. Ja się ich boję, chociaż mam broń palną, której pan, mam nadzieję, nie ma, bo to by nas przenosiło na inny poziom nielegalności. A po zachodzie słońca pańskie szanse na przeżycie będą jeszcze mniejsze, bo one pana wszędzie wytropią.

— Skoro mnie rozszarpią, to tym bardziej nie dojdę do waszego posterunku, prawda?

— Ale skoro pana to nie przeraża, to znaczy, że ma pan na to jakiś sposób. I to mnie niepokoi jeszcze bardziej, bo teraz muszę pana spytać, co pan wie na temat Amera Al-Tawila?