— Tak, ale czy pan już coś napisał? — spytałem przytłumionym głosem.
— Nie, dotychczas nic... wszystko mam w głowie, ale właśnie w czasie tej podróży zacząłem obrabiać pewien temat...
— A czy może mi pan to dać do przeczytania?
— Owszem, jutro otrzyma pan mój maszynopis! Panie Zbyszku, pan jesteś pierwszy, któremu się z tym zwierzyłem! Uszanuj pan to, oto moja ręka! A teraz możemy sobie pograć w karty.
No, przynajmniej mam z tego zwierzenia jakiś pożytek. Ale czy też za to „obnażenie” nie wypadnie mi drogo zapłacić? Już sama podróż staje się ciężką próbą nerwów, a cóż dopiero taka podróż z twórcą! I to tu, na tym właśnie okręcie zaczął pisać! (tasuje teraz karty, oczy opuszczone, lekki przyjemny grymasik z gatunku „uśmieszków”). Prawdopodobnie będzie chciał ze mną dużo dyskutować... będą zwierzenia... porady... O, Chryste, miej mnie w swej opiece! Zabiera mi asem dwie siódemki Taka to dziwna gra. Po obiedzie umawiamy się (on zaproponował), że pracować będziemy kolejno, aby sobie nie przeszkadzać.
— Ja tylko od drugiej do piątej, bo dłużej nie mogę, wyczerpuję się — powiedział mi.
Tak też, „pracowaliśmy” całe popołudnie. Na pokład nie można wyjść, bo leje! Troszkę mnie irytuje czuła powaga w odezwaniach się pana De. Ma tam być poufny ton, słodkie brzemię wspólnej tajemnicy. Ej, żeby on mi tylko tutaj jakiej biedy nie sprawił...
5 lipca
Wręczył mi maszynopis podczas śniadania. Już sam tytuł, napisany dużymi literami w odstępach, nieco mnie zadziwił: W okręcie na niewiadome. A dalej to już były takie słabe rzeczy, o tym, jak pewien rozstrojony nerwowo człowiek, typ silny i szlachetny, przechodząc portem, wszedł na pierwszy lepszy okręt towarowy, pogawędził z kapitanem i znalazł to, czego szukał: cudowne sanatorium dla swoich nerwów, gdzie dni płyną spokojnie „jak zaklęte perły”; cały utwór pełen jest rozważań filozoficznych i znamionuje tęgiego grafomana i banała. Powiedziałem mu, że utwór ten nadawałby się, moim zdaniem, na scenariusz do filmu. Czułem się trochę upokorzony, mówiąc tę brednię.
— Ach, ja się jeszcze namyślę, na razie trudno mi coś postanowić — odpowiedział w zadumie.