powiewna, cicha, biała...

I w swe ramiona mnie zamyka,

jak w nieuchwytne dwie obręcze,

a na jej rozkaz w duszy mojej

cudowne wstają tęcze...

Ich łuki łączą siedmiobarwne

moją samotną jaźń z wszechświatem,

i wtedy w przestrzeń bezgraniczną

marzeniem mknę skrzydlatem...

I tak mi dobrze, cicho, słodko