serca burzył jak miłość.

Wychodzili skoro świt,

gdy rzeczy dymiły przykryte, jak szarymi pokrowcami — rosą.

Czy wśród kwiatów i skorup, krągłych jak muszelki,

nie ujrzą rudych plam

i rdzy z łańcucha Prometeusza2.

Taki ponury mit.

Dziewczętom pąki białych róż we włosach...

Łoskot podków dogasał,

ćmy siadały na uszach.