Toteż o ile podczas wojny dla obrony kraju lub zdobycia niepodległości tegoż kobiety mogą się znaleźć w pierwszym szeregu nawołujących do broni, to po uregulowaniu stosunków będą się one jak zawsze odżegnywały od wszelkiej wojny, będą łaknęły pokoju.
Społeczeństwa pouczyła wojna obecna o strasznych następstwach dążeń zaborczych, dla państw stwarza wynikający z niej porządek nowy szereg zadań czysto pokojowej natury, które stały w cieniu dotychczas, a które na plan pierwszy wysuwać się muszą. Przybywa do nich konieczność łagodzenia niszczycielskich następstw wojny, zaopiekowania się zastępami tych, których wojna wydziedziczyła nie tylko z mienia, ale i ze zdrowia — inwalidów, kalek, wdowy czy sierot.
Zadania państwa dotyczą opieki społecznej, ustawodawstwa socjalnego, sprawiedliwego rozdziału dóbr i dochodów, regulowania stosunków pracy i kapitału, stworzenia warsztatów pracy rolnej dla mało- i bezrolnych, dawania odpowiedniej pracy tym, którzy sami odnaleźć jej nie potrafią, powszechnego nauczania, wychowania osieroconych lub zaniedbanych dzieci i wiele, wiele podobnych.
Zadania te wzrastają tak szybko, że dotychczasowi kierownicy życia politycznego podołać by im nie mogli. Obok męskiego czynu i woli, które raczej do walki o byt, władzę czy posiadanie były skierowane, współdziałać tu musi uczucie, rozsądek, intuicja i doświadczenie kobiet. Dotychczasowa rola kobiet w społeczeństwie, jako żon i matek, przygotowała je do roli opiekuńczej, praca gospodarcza w domu uzdalnia je do kierowania tak nieudolnie prowadzoną aprowizacją, a zatem do rozstrzygania najważniejszych gospodarczych zagadnień. Praca kobiet w zakresie oświaty, nauczycielstwa, kierowania instytucjami żłobków, ochron, opieki różnostronnej nad dziećmi, chorymi, starcami, ubogimi uwydatnia wybitne ich przy pracach humanitarnych zdolności. Skoro dodamy, że kobieta zdobyła sobie już dawniej równouprawnienie w dostępie do szkół wszelkiego typu i zakładów naukowych, nawet najwyższych, że zatem rozporządza ona przeciętnie tą samą wiedzą, co i obywatel-mężczyzna, jasne będzie że państwa obecne, aby zadaniom swoim podołać, oprzeć się muszą na kobiecie, jako na czynniku politycznym równorzędnym, że zatem upaść powinny wszelkie przywiązane do płci ograniczenia.
Podnoszone dawniej obawy, że pierwiastek kobiecy w politycznym życiu zakłócić je musi, sprowadzić niepożądany przewrót, obniżyć poziom obrad parlamentarnych nie wytrzymały krytyki argumentów logicznych ani próby doświadczeń życiowych.
Czyż można wyobrazić sobie dziksze sceny od tych, które odgrywały się w wielonarodowym parlamencie wiedeńskim, a nawet wśród bardziej kulturalnych, ale pełnych temperamentu deputowanych parlamentu francuskiego?
Prawa wyborcze posiadają kobiety w Nowej Zelandii, w republikach australijskich, w wielu stanach Ameryki Północnej od paru lat dziesiątków. Opisywać ich tu nie będę, bo wielokroć były omawiane dla poparcia naszych żądań. Otrzymały je kobiety bez wielkich trudności, jako w społeczeństwach nowych, które nie miały tradycji, a zatem nie potrzebowały z nią zrywać. Wybory odbywają się tam spokojnie, niemal familijnie, a męscy i kobiecy członkowie rodzin oddają zwykle głosy na tych samych kandydatów i przystępują do tych samych stronnictw. Kobiety okazują się równie gorliwymi politykami, a nawet więcej przestrzegają swych uprawnień wyborczych niż mężczyźni.
Pember Reeves8 podaje, że na każdych 100 uprawnionych do głosu głosowało w Nowej Zelandii:
w 1893 r. — 69 mężczyzn, 85 kobiet
w 1899 r. — 79 mężczyzn, 75 kobiet.