i mak łysy był na gzędzie,
i ja byłam tam na balu,
i znów Butka tańczyć będzie!
I mnie wlózka tak chwaliła
psed wsystkimi stlasydłami,
zem nic w sadzie nie lusyła!
— kończy, plaszcząc rączętami.
Ledwie słowa te wyrzekła,
lament wkoło się podnosi;
dzieciom struga łez pociekła