— Cyt, cyt, bo nas kto podsłucha —

szepnie wróżka, kryjąc lice.

— Drogi kruku, nachyl ucha,

zwierzę ci mą tajemnicę.

W mrocznej sali pani blada,

sploty włosów mnąc z rozpaczy,

coś krukowi szeptem gada,

a kruk słucha, a kruk patrzy.

Gdy mu barwnie nakreśliła,

jak Sobótka dwa gawronki