matka sadza je za stołem,

błogim szczęściem wskroś przejęta.

Toż kwik rozległ się w izdebce,

gdy im wniosła z kaszą mleka.

Dziatwa krząka, mlaska, chłepce,

aż jej płyn po ryjkach ścieka.

I majstrowa sama nie wie,

gdy tak tłoczą się przy misie,

czy w pokoju jest, czy w chlewie?

czy jej wszystko tylko śni się?