Wtem głos Butki się podniesie

(małą pchają wciąż do ściany),

— Pseciez Butce tez jeść chce się,

dosyć macie juz, gałgany!

Matka oczom swym nie wierzy,

bo prosiątka w tej minutce

odskakują od wieczerzy,

robiąc miejsce małej Butce.

A Sobótka, niczym dama,

łebkiem kiwa im łaskawie: