Sapie przy tym tak szczęśliwie,

że majstrowa ją przyciska

i całuje w pyszczek tkliwie...

Wtem, gdy na nią patrząc z bliska,

rysów szuka swej dziecinki,

widzi — że pierścionek złoty

pulchną łapkę małej świnki

wężowymi objął sploty.

Znów niepokój matkę ściśnie;

smutnie patrzy na Sobótkę: