raptem oczy słoni ręką,
bo ujrzała przez okienko,
że ptak jakiś w pierścień wlepia
dwa świecące, krągłe ślepia.
Szybko, krzyża czyniąc znaki,
zatrzaskuje okiennicę;
mary to? czy wilkołaki?
wszędzie dziwy, tajemnice...
Lecz już zgadnąć się nie sili,
czego chce ten opętaniec?