ucałuję raz każdego!

Żona go za połę chwyta:

— Nie, nie Tydziu, chodźże ze mną,

ujrzysz dzieci, gdy zaświta,

teraz przecież w izbie ciemno.

Zrobisz rwetes132, zrobisz hałas

i pobudzisz dziatki zaraz!

I gwałtowną czując trwogę,

dłońmi mu zagradza drogę.

Ale majster ją odpycha: