majstra — nic dziś nie obudzi.
Urażona tym dziecina
już odbiegła do okienka,
po krzesełku się wyspina160
i w otwartym oknie klęka.
Aż tu w rączki jak nie klaśnie,
jak nie krzyknie, jak nie wrzaśnie,
jak nie piśnie jak najgłośniej:
— Patscie, patscie, co tam lośnie!
Oglód, oglód mój malutki!