Gdy tak Środa smutnie biada,
kryjąc w rączkach oczka łzawe,
chmara ptasząt z góry spada,
czyniąc wielki zgiełk i wrzawę.
Skądże naraz tyle ptaszków?
a to wróble, dudki, trznadle
z dwóch maleńkich gawronaszków
śmieją się i kpią zajadle.
— Patrzcie! patrzcie! gawronaszki
pogubiły ogonaszki!