chłopców, co strzelają z procy).

Więc zerk oczkiem w lewo, w prawo,

a ujrzawszy, że są same,

hyc! hyc! hyc! na nóżkach żwawo,

i skrob, skrob pazurkiem w bramę.

Bums! rozwarły się podwoje50,

odskoczyły na bok dzieci.

Beknął Piątek: — Ja się boję!

A Sobótka naprzód leci.

Nim kto51 pojął, co się dzieje,