zaskrzeczały w trawie żabki.
Tak zaklęte dłonią wróżki
z cicha się skarżyły duszki,
lecz tłuściutkiej Butki naszej
nic nie dziwi, nic nie straszy.
Drep, drep, wchodzą nóżki śmiałe
w ścieżkę krętą i wąziutką,
aż tu pisną wronki małe:
— Już sad pachnie! ratuj Butko!
I spłoszone dwa gawronki