myk, dwa łebki w dwie kieszonki.
Patrzy Butka, nie ma sadu
jeno w gąszczu tym, na końcu,
w gęstych liściach winogradu63
coś jak gwiazdka błyszczy w słońcu.
Biegnie Butka, płotek złoty,
w płotku świecą srebrne drzwiczki;
klamka — brylant cud roboty!
w niej się słońca skrzą promyczki.
A nuż sparzy? Butka dmucha,