potem rączkę na niej kładzie,
klucz przekręca, z miną zucha
drzwi popycha i jest w sadzie!
Nagła jasność ją zalała,
nieruchomo chwilkę stoi;
cudów, które tam ujrzała,
żadna główka nie wyroi64.
W złotej zorzy się rumieni
z migotliwych gwiazd utkany
w róż girlandach i zieleni