— Muszą, muszą wziąć raz baty,

Ty je, matko, nadto17 psujesz!

— Tydziu! rzekłeś mi przed laty,

że nad życie mnie miłujesz!

Tu majstrowa w głos zaszlocha

(majster dłonią przytka uszy).

Tydzień bardzo żonę kocha,

łzom jej ulżyć radby z duszy.

Choć się jeszcze srożyć stara:

— Furdum, burdum, mocium panie!