sad jak z bajki, a prawdziwy.

Aż Sobótka oczka ciśnie,

czy ten cudny czar nie pryśnie?

Aż rumieni się dziecinka,

aż w głowince jej się kręci,

aż do ust jej płynie ślinka,

tak owoców woń ją nęci.

W upojeniu w rączki klaśnie

i owockom tak powiada:

— Butka tak was kocha śtlaśnie,