— O! — rzekła z goryczą, patrząc na swoje palce, pokłute przy obszywaniu pakietów w grube, drelichowe płótno — moje już straciły swoją delikatność...
— Nie jestem tego zdania: zresztą od tak niedawna pracować pani zaczęłaś, że suma tej pracy, jak mniemam, nie zdołałaby pani jeszcze wyrobić paszportu do królestwa niebieskiego; same zaś dobre chęci są monetą nie mającą wcale kursu w niebie, bo, jak pani wiadomo, piekło jest nimi wybrukowane.
— Czyli że poszłabym prosto do piekła?...
— Tego nie śmiem stwierdzić na pewno: są dusze, do których ani niebo, ani piekło przyznać się nie chce; mówi o nich Dante w pieśni trzeciej Boskiej komedii:
...Mistrzu, skąd ten zgiełk zawiły?
Czy to jęk ofiar krwawego zapasu?
A on: — Z nałogu tak płuc trwonią siły
Nędzne te dusze, co niegdyś na ziemi
Bez żadnej chwały i bez hańby żyły.
Tu one goszczą z anioły owymi.