Co samolubnie, stroniąc kroków czynnych,
Acz nie buntowni, nie byli wiernymi.
Niebo w czystości pozbyło się winnych,
Piekło zaś w głębsze nie przyjęło tonie,
By w pychę nie wzbić potępieńców innych.
Więc ja: — Cóż, mistrzu, dręczy ich w tej stronie,
Że z takim jękiem dobywają głosu?
— To — odrzekł — w kilku ci słowach odsłonię:
Dla nich nadzieja znikła śmierci ciosu;
Gdy zaś tu nędzne dni ich muszą płynąć,