Zazdroszczą teraz jakiego bądź losu.53

— Nie rozumiem, do czego to zmierza — powiedziała wysłuchawszy tego ustępu, na który nigdy nie zwróciła głębszej uwagi, choć znała dobrze, jak się jej zdawało, Boską komedię.

— Że pani żyć koniecznie potrzeba, żeby zarobić sobie na jaki taki paszport do nieba. Uciec od wszystkich ciężarów życia poza próg śmierci byłoby może najwygodniej; ale czyż nie wstyd byłoby pani leżeć sobie w grobie jak w łóżku, podczas gdy my tu wszyscy trudzimy się, nosimy ciężary, walczymy? Tylko leniwym duszom śmierć się uśmiecha.

Helenka dziwnym wzrokiem patrzała na tego człowieka mówiącego jej ciągle o pracy i przypomniała sobie Stefana, który z nią tylko o przyjemnościach życia i zabawach rozmawiał i który, była pewna, pragnąłby od niej usunąć trud najlżejszy. Przez chwilę porównywała z sobą tylko dwóch ludzi. To, co Andrzej mówił, wyższe było bez wątpienia, ale był taki brzydki, taki niezgrabny, a tamten taki piękny, taki pociągający.

— Któż tu mówi o śmierci, gdy muzyka wzywa do mazura? — spytała Elżunia, która, przechodząc, słyszała ostatnie wyrazy Andrzeja. — Ach, to pani już powróciłaś, panno Helenko? Jak to dobrze, byłyśmy już bardzo niespokojne o panią. Jakże się pani powiodło? Suknia będzie sprzedaną?

— Już sprzedana; przyniosłam z sobą pieniądze.

— Ach, to wybornie! — zawołała klasnąwszy w dłonie. — Biegnę powiedzieć mamie. Ucieszy się.

— W sądzie moim o pani, jaki tu przed trzema godzinami wyraziłem, omyliłem się bardzo i proszę o przebaczenie — rzekł Andrzej, gdy siostra jego odeszła. — Chciałem to pani zaraz powiedzieć, skoro tylko panią ujrzałem wchodzącą, aleś mi pani przeszkodziła i powiodła myśl moją na inne tory. Proszę o przebaczenie i zapomnienie.

Wyraz triumfu zajaśniał na twarzy Helenki. Nareszcie ten dumny człowiek, który ją zawsze upokarzał, upokorzył się przed nią, uznał swój błąd i prosił o przebaczenie. Byłaby mu go chętnie odmówiła, ale zwycięstwo, jakie dziś nad sobą odniosła, i płynące stąd zadowolenie usposabiały ją mniej niechętnie dla niego.

— Wiem, że pan lubi szczerość — rzekła patrząc mu prosto w oczy — więc też szczerą dam panu odpowiedź. Przebaczyć mogę, ale nie w mojej jest mocy zapomnieć. Dotknąłeś mnie pan ciężko wiele razy, a dziś uczyniłeś to w sposób bardzo bolesny i byłeś niesprawiedliwy dla mnie; nie żądaj więc pan za wiele.