— Chcąc pani dać radę praktyczną, musiałbym mieć dokładną świadomość wszystkich okoliczności i szczegółów sprawy dotyczących — odrzekł po chwilowym namyśle — a świadomości tej nie mam i pani zdajesz się nie mieć także, bo matka donosi pani tylko o fakcie mającym się spełnić w krótkim czasie.
— Nigdy nie mówiono ze mną o interesach — rzekła smutnie — dopiero gdy ojciec pański przyjechał do M., jako delegowany Domu Handlowego, ojciec mój powiedział mi, jakie nam grozi nieszczęście, ale szczegółów nie dał żadnych. Myślałam, że to dopiero za jaki rok nastąpi...
— Niewesoła to rzecz, że kobiety w naszym kraju powszechnie są uważane za dzieci, z którymi się nie mówi o interesach. Uważają je za dzieci, a żądają od nich, żeby były ludźmi. Nic więcej pani radzić nie mogę, bo nic nie wiem; ale z tego, czego się mogłem dowiedzieć z listu, wnoszę, że rada byłaby nawet bezużyteczną. Sprawa jest jasna: pan Tecki pożyczył pieniądze od Ofmana za poręczeniem ojca pani; poręczyciel obowiązany jest zapłacić dług w razie niemożności dłużnika. Ojciec pani dobrze o tym wiedział poręczając. Zatem, jeżeli Tecki czy dla braku pieniędzy, czy z innych jakich powodów stał się niewypłatnym61, pan Orecki musi zapłacić za niego, Ofman, domagając się tego, jest w swoim prawie i niesłusznie pani Orecka nazywa go nędznikiem. On się tylko upomina o swoje! Tak czy nie?
— Tak, chociaż jest to człowiek chytry, podstępny i wyzyskujący położenie.
— Być może, ale to nie należy do rzeczy. Jakikolwiek bądź jego charakter, Ofman jest silnym przeciwnikiem, z którym walka będzie bezużyteczną, bo za nim stoi prawo. Dłuższe opieranie się, procesowanie na przykład, narazi państwa tylko na większe straty, a odwleczenie terminu licytacji odwlecze katastrofę, ale jej nie usunie.
— Nie ma więc żadnego ratunku?
Andrzej milczał przez chwilę.
— Jeden tylko Tecki mógłby państwa uratować. Do niego trzeba się zwrócić, na nim wymóc, żeby oddał, co winien.
Słaby promień nadziei zabłysnął w oczach Helenki.
— A jeżeli nie chce lub nie będzie mógł? — spytała.