I postawiwszy jedną nogę na brzegu, wyciągnął rękę, żeby tej pomóc wejść do łodzi — ale Helenka cofnęła się. Blada jej twarz pobladła jeszcze bardziej, usta drżały.

— No, was ut das? Nie bój się, panna, łódź się nie przechyli. Śmiało, śmiało — zachęcał Ofman. — Co to, nie chcesz panna wsiąść?

— Tak jest, nie chcę — odpowiedziała głosem na pozór spokojnym, w którym jednak Ofman poczuł coś niedobrego. — Nie chcę przyjmować przysługi od człowieka nie umiejącego uszanować kobiety. Jak pan śmiesz mówić do mnie w sposób ubliżający o moim ojcu? Jedź pan sobie sam, jedź! Wolę tu zostać niż zawdzięczać panu cokolwiek bądź!

Ofman spojrzał na nią z osłupieniem.

Was ist das? Co ona gada? Co ona ode mnie chce? Panna się gniewa? Warum? Gniew piękności szkodzi. No, nie rób panna grymasów i śpiesz się, bo nie mam czasu czekać.

Ujął ją za rękę, ale Helenka wyrwała mu ją z gniewem

— Nie dotykaj mnie pan! — zawołała z iskrzącymi oczyma. — Nie chcę wcale jechać pańską łódką; nie chcę mieć z panem nic do czynienia, nic! Czyś mnie pan zrozumiał?

Teraz Ofman pojął nareszcie znaczenie jej słów; flegma jego i jowialność prysnęły.

— Będziesz ty jeszcze miała ze mną do czynienia, ty i twój ojciec, głupia, harda dziewczyno! — krzyknął ze złością. — Popamiętacie mnie oboje. Sehen Sie, nie ma co jeść, a dumne to jak księżniczka. Dumme, verfluchte Polin64!

Wziął wiosło, odbił od brzegu i łódź zaczęła się szybko oddalać, a stało się to w samą porę. Wieśniacy, którzy z początku przypatrywali się temu spokojnie i z ciekawością, widząc, że Niemiec groził Helence, poczęli obsypywać go potokami energicznych klątw i wymyślań. Nienawiść plemienna, potrzebująca tylko sposobności, żeby wybuchnąć, znalazła tu swobodne ujście. Niewiele brakowało, żeby się wzięli do kamieni.