Berta przyszła szukać panny Oreckiej i namawiała ją, żeby się położyła, bo widocznie jest chora, i Helenka poszła za nią bez oporu — ale chociaż poczciwa kobieta usłała jej łóżko, jak umiała najwygodniej, długo nie mogła zasnąć, a gdy usnęła nareszcie, śniła jej się na przemian to sprzedaż domu ojca, to Historia narożnej kamienicy74 Krasickiego, a sen był gorączkowy, przerywany i niespokojny.

Obudziła się, gdy jeszcze wszyscy spali na statku, i zaraz wstała i wyszła na pokład. Ptaki, śpiące na maszcie, zerwały się i narobiły w powietrzu hałasu swoim świegotaniem, jakby chciały wołać: już dzień! już dzień! Na to wołanie pobudziło się ptactwo śpiące na drzewach nadbrzeżnych, trzcinach i sitowiach i, przyłączywszy się do chóru pierwszych budzicieli, krzyczało na całe gardło: dzień! dzień! dzień! Na niebie panował jeszcze mrok szary, przez który przeglądał księżyc i gwiazdy bledniejące coraz bardziej, a z wody wynurzało się słońce złote, różową gazą przysłonięte, i na połowę nieba i na połowę wód rzucało promienie. Brzask bił o gwiazdy. Opary, czołgające się nad wodami, zaczęły się pod jego ciepłymi promieniami rozpraszać i osłoniły lasy, wzgórza, wioski i miasto, rozpostarte w dolinie. Rzekłbyś, że Stwórca odchylił zasłonę obrazu. Ze wszystkich stron budziły się jakieś głosy, echa, a choć ludzie jeszcze spali, zaczęło się już życie. W domach stojących na wybrzeżu i w mieście było cicho; lud skazany na zagładę spał snem tak spokojnym, jakby mu przeznaczona była nieśmiertelność...

Helenka, oparta o ster, tonęła wzrokiem w tym obrazie, a usta jej powtórzyły mimowolnie słowa Anczyca75 z poematu Tyrteusz:

O! jeszcze za wcześnie

Umierać Sparcie; choć przedśmiertne dreszcze

Przebiegły ciało i duch porósł w pleśnie,

W schorzałej piersi bije serce jeszcze.

I krzew laurowy, gdy go dręczy spieka,

Opuszcza liście i, zda się, już ginie...

Lecz gdy wiatr spędzi nawał chmur z daleka