Wola do życia umarłych ludzi,

Jądro granitu myślą przewierci,

Wszystko obnaży, wszystko obudzi

I z tego wróży: życie po śmierci!

— Ona nie jest ospała — zaprotestowała Elżunia — tylko ma naturę na wskroś marzycielską. My przyjmujemy życie takim, jakie ono jest, ona nie może się z nim zgodzić. Nie jej wina, że jej nie nauczono chodzić po ziemi.

„Ta przynajmniej nie ma w sobie nic kolczastego” — rzekła do siebie Helenka.

— Nie lubię kobiet eterycznych — mówił Andrzej dalej — tylko istoty rzeczywiste. Tamte nigdy nie wiedzą, dokąd idą i czego chcą. Ale gdzie ona jest, ta księżniczka?

— Nie wiem — odrzekła Anna — pewno u siebie.

Helenka wstrzymała oddech, żeby nie zdradzić swej obecności w bibliotece. W pierwszej chwili chciała wyjść ze swego ukrycia i powiedzieć, że słyszała wszystko... ale po namyśle dała pokój. Ach, jak ona nie cierpiała tego Andrzeja! Od pierwszego dnia wyśmiewał się z niej tylko: śmiał się z jej grzywki, z jej elegancji, z przygody biednego ogona, z chęci posiadania fotela i teraz jeszcze nazywa ją ospałą! Ospałą? Czy ona naprawdę śpi?

— „Kobiety eteryczne nie wiedzą, dokąd idą i czego chcą” — powtarzała sobie. — Na Boga, dokądże ja iść powinnam? Nigdy jeszcze w życiu nie przyszło mi do głowy zastanawiać się nad tym, dokąd ja idę... Tam, dokąd wszyscy. A gdzież idą wszyscy? Idą przez życie ku śmierci, starając się uczynić sobie tę drogę jak można najprzyjemniejszą i najlżejszą. Byłżeby jeszcze jaki cel inny? Co to za cel?