Machinalnym ruchem sięgnęła po pierwszą lepszą książkę ze stołu, otworzyła ją i dziwnym trafem spotkała następujące wyrazy:

Drzym sobie, duszo! — ty byś nie śpiąca

Spłonęła ogniem od zimna skrzepła,

Tyś sama w sobie jasna, gorąca,

Tobie nie trzeba zimna ni ciepła.

Ty sobie możesz stworzyć, co zechcesz,

Mar fantastycznych osnuć się wiankiem.

Ty, gdy przyrodę myślą połechcesz,

Milej ci niż dziewicy z kochankiem.

Co ci do tego, że tam grom pali,